4/03/2017

Zawsze kiedy walczę z pustą kartką, na myśl przychodzą mi jedynie najbardziej żenujące historie z mojego życia, których nie zdradzę nikomu nawet na łożu śmierci. Co za ironia, jednym z moich postanowień noworocznych było pisanie... kolejnym było nie robienie żadnych postanowień, bo jak co roku, zawsze wychodzi z tego wielki chuj. W końcu mamy już kwiecień, a ja w moim życiu nie posunęłam się choćby o krok. Nadal jestem radośnie okrągła, nadal nie piszę, nadal jestem wstrętnym i złośliwym stworzeniem i nikt mnie nie lubi. Wpadłam na genialny plan! Naczytałam się o samoakceptacji i postanowiłam, że zdrowiej jest jednak niczego nie zmieniać i polubić swoją złośliwą i prześmiewczą naturę, co też zamierzam czynić. Dawno mnie tutaj niestety nie było, a w międzyczasie nastał dla mnie ciężki czas zadumy, a mianowicie moje trzydzieste urodziny. Urodzin już nie obchodzę z taką pompą jak za czasów nastoletnich. Dziś szczytem finezji byłoby wyjście na urodzinowego drinka, choć wychodzenie na zewnątrz, do ludzi, na to zimno... no sama nie wiem. Co wiąże się z faktem, że jestem już trzydziestką? W zasadzie niewiele, pracuję w charakterze, o którym koleżanki w moim wieku (gdybym je miała), mówią z niekłamanym politowaniem, nadal mam pstro w głowie, a moją ulubioną rozrywką jest oglądanie ulubionych filmów i snucie górnolotnych planów na przyszłość bliższą i dalszą, z których i tak nic nie wyjdzie. Cóż, konsekwencja nie jest moją mocną stroną. Moją mocną stroną nie jest również szeroko pojęta psychologia ludzkich zachowań. Chyba nigdy ich nie zrozumiem. Napisałam wczoraj jednej lasce komentarz pod zdjęciem, a ta nie dość że wywaliła mnie ze znajomych, zablokowała to jeszcze napisała do mnie jakąś gniewną wiadomość. Napisałam jej tylko, że na zdjęciu ma minę jakby wąchała gówno i przysięgam na wszystko, że miała taką! Ech... nie to żebym jakoś żałowała, ale zastanawiam się dlaczego tak bardzo dzisiaj wszyscy dbają o swój wizerunek w sieci, że są kompletnie pozbawieni choć odrobiny dystansu. Wszystko jest pozą. Nawet te luzaczki, które zawsze się śmieją, wydają się być jakieś nieprawdziwe. Ludzie wiecznie szczęśliwi i zadowoleni ze wszystkiego z gruntu są podejrzani, z czego oni się tak zawsze cieszą!? Każde zachowanie wydaje się pozerskie i posiada jakby drugie dno (czy popadam w paranoję?). Fajnie na snapczacie schować się za maską tego skurwiałego psa z wywieszonym jęzorem. Zobaczcie jaka jestem fajna i mam milion przyjaciół i wszyscy mnie kochają i w dodatku tak słodko wyglądam z doczepionym psim noskiem w social mediach! Bogurodzico... Dwudziestoparoletnia dziewczyna, która zawsze się szczerzy (nie mam nic przeciwko uśmiechom i zabawom, dla jasności), jest gotowa rzucać żartami 24 godziny na dobę i skupia wokół siebie towarzycho na pijackich posiadówkach, dla niektórych jest atencyjną hieną, która zalewa się kilka razy w tygodniu, bo nigdy nie odmawia. Żarciki może i są błyskotliwe, ale wyłącznie dla równie zalanych towarzyszy. Ja też bywam atencyjną hieną, choć jestem w tym wszystkim trochę zażenowana (może jednak żenująca) i zostawiam sobie odrobinę pogardy, która świetnie smakuje z kacem dnia następnego. Zawsze pragnęłam być tak swobodna, uśmiechnięta i mieć rękawy wypełnione żartami. Niestety moja natura sprawiła, że przyszło mi się pogodzić z faktem, iż nigdy nie będę królową balu, skupiającą wokół siebie wpatrzonych paziów. Mając trzydzieści lat wolę już chyba być ZWYKŁĄ DZIEWCZYNĄ. Tak wiele książek rozpoczynają słowa: ...była zwykłą dziewczyną... Po czym poznać zwykłą dziewczynę? To wbrew pozorom wcale nie jest dzisiaj takie proste. Przecież każda chce być niezwykła. Ba! Każda uważa się za niezwykłą, niepowtarzalną w swojej banalności, a zatem dziś na wagę złota są te zwykłe. Szczerze mówiąc ja też chciałam być niezwykła, czasami nadal chcę i już sama ta myśl wypala mi policzki ze wstydu przed samą sobą, że bywam tak płytka i próżna, ale trzeba przyznać, że niezwykłość jest kusząca. Kim jest zwykła dziewczyna? Dla mnie jest każdą laską, która z daleka od oczu innych wkłada dres i na obiad je Nutellę prosto ze słoja, która wybiera książkę zamiast kolejnej najebki w dzień wolny od pracy, która ma wiele mądrych rzeczy do powiedzenia... niestety zagłuszają ją stada klonów lasek z wydętymi wargami, burzą włosów a'la Kim Kardashian w przetartych dżinsach w ogromniaste dziury, mówiące jedynie o mrożonym jogurcie z ekologicznymi owocami, zjedzonym na brunch (damn, ale długie zdanie!). No sami wiecie kim jest zwykła dziewczyna. Pisanie o tym sprawia, że sama popadam w zwykłość, biorąc pod uwagę banalność tego opisu. Ale zwykłość jest dobra. Lubię to, co banalne i szukam w życiu tego, co banalne - powiedziała bohaterka banalnego filmu o miłości. Lubię ten film :)

autorką obrazka jest Polly Nor



kaftan złowieszczego szelestu... © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka